Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Atlanta Hawks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Atlanta Hawks. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 stycznia 2016

Atlanta Hawks: Coś wisi w powietrzu

Kiedy sezon temu pisałem o Atlancie nie mogłem się powstrzymać od superlatyw na ich temat. Bo tacy zgrani, bo taki kolektyw bez ogromnych gwiazd, bo tak się dzielą piłką i mają tak dobrą obronę, że aż nie mogłem wyjść z zachwytu. 

Zachodnia prasa nawet poszła o krok dalej i przypięła im łatkę "Baby Spurs" na którą i ja ochoczo się zgodziłem. Wszak na ławce siedział uczeń wielkiego Popa, a styl gry Hawks przypominał to co robią pięciokrotni mistrzowie NBA. 

Sezon regularny był bajką i schody zaczęły się dopiero w PO. Pomimo, że dotarli do finału konferencji, gdzie polegli w boju z LeBronem Jamesem to widać było już pierwsze pęknięcia na tym krysztale. 

Myślałem, że w off-season jakoś pozbierają się do kupy, poprawią swoje małe braki i wejdą w nowy sezon z przytupem i będą dalej dominować na Wschodzie. 

Jednak kiedy pokazano światu ich nowe stroje oraz layout areny gdzieś z tyłu głowy wiedziałem, że nie tędy droga. 


wtorek, 6 października 2015

Atlanta Hawks: Podsumowanie sezonu 2014-2015

Miał to być spokojny sezon zakończony awansem do PO. Miało nie być fajerwerków, parad czy innych oznak szczęścia. Miało być tak jak to zwykle w Atlancie: nudno. 

Po kontuzji w zdrowiu i szczęściu powracał Al Horford - wielki nieobecny poprzedniego sezonu. Reszta kompanii była zwarta i gotowa. 

Na stołku trenerskim wygodniej rozsiadł się Mike Budenholzer. W poprzednim sezonie rzutem na taśmę wprowadził zespół na 8 miejsce premiowane awansem do rozgrywek posezonowych, gdzie jak równy z równym podjęli walkę z Indianą Pacers. 7 meczy cieszyło kibiców, bo zażarta walka jest zawsze mile widziana podczas starć gladiatorów. Walczyli dzielnie, ale polegli. 

Teraz wracali by znowu być "najnudniejszą" drużyną w NBA. 

Bo przecież "Nikt nie lubi Atlanty Hawks"


piątek, 10 kwietnia 2015

Atlanta Hawks: Druga siła NBA

W poprzednim swoim wpisie przyjrzałem się pierwszej potędze NBA, jaką w dalszym ciągu są Golden State Warriors. Jako drudzy w kolejce ustawili się Atlanta Hawks, którzy bezpiecznie rozsiedli się na tronie władców Wschodniej krainy.

W poprzednim sezonie ledwo udało się im dostać do play-off. O włos wyprzedzili Knicks w walce o 8 lokatę. Panująca wówczas Indiana miała z nimi naprawdę trudną przeprawę. Grali wówczas bez swojego centra Ala Horforda i pomimo tego byli w stanie doprowadzić do 7 meczowej serii.

W tym sezonie to oni siedzą na miejscu Indiany i zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem nie spotka ich los chłopaków Larrego Birda.