Robin Lopez przez lata był postrzegany jako ten gorszy z braci bliźniaków. Musiał walczyć o swoją pozycję w NBA. Jego brat Brook z miejsca stał się gwiazdą Nets i dobrze rokującym centrem. Robin w Phoenix nie mógł pokazać pełni swojego potencjału. Po transferze do New Orleans Hornets jego gra zaczęła się zmieniać na lepsze. Zdobywał więcej punktów oraz zbiórek. Po jednym sezonie został jednak oddany do Portland, gdzie pozostał do dziś. Daje ogromne wsparcie LaMarcusowi Aldridgeowi i idealnie wpasowuje się w schemat gry Terry'ego Stottsa. Znakomicie zastawia się pod obydwoma koszami, udziela pomocy w obronie, walczy o każde posiadanie i dobija bezpańskie piłki.
Ma jednak jeden bardzo dziwny fetysz: lubi robić krzywdę maskotkom drużyn przeciwnych.
Dziś w nocy zaatakował po raz kolejny, a jego ofiarą stał się Raptor - ulubieniec kibiców z Toronto.
Czy ten terror się kiedyś zakończy?






