poniedziałek, 16 marca 2015

Robin i jego pluszaki

Robin Lopez przez lata był postrzegany jako ten gorszy z braci bliźniaków. Musiał walczyć o swoją pozycję w NBA. Jego brat Brook z miejsca stał się gwiazdą Nets i dobrze rokującym centrem. Robin w Phoenix nie mógł pokazać pełni swojego potencjału. Po transferze do New Orleans Hornets jego gra zaczęła się zmieniać na lepsze. Zdobywał więcej punktów oraz zbiórek. Po jednym sezonie został jednak oddany do Portland, gdzie pozostał do dziś. Daje ogromne wsparcie LaMarcusowi Aldridgeowi i idealnie wpasowuje się w schemat gry Terry'ego Stottsa. Znakomicie zastawia się pod obydwoma koszami, udziela pomocy w obronie, walczy o każde posiadanie i dobija bezpańskie piłki. 

Ma jednak jeden bardzo dziwny fetysz: lubi robić krzywdę maskotkom drużyn przeciwnych. 

Dziś w nocy zaatakował po raz kolejny, a jego ofiarą stał się Raptor - ulubieniec kibiców z Toronto. 

Czy ten terror się kiedyś zakończy?


sobota, 14 marca 2015

Cleveland Cavaliers: Love Hurts

Miało być tak pięknie. Zjednoczenie gwiazd w jedne drużynie i wspólna walka najwyższe cele. LeBron powrócił do Ohio i zażądał nowego Big 3. Młodszego, zdrowszego i co najważniejsze skuteczniejszego. Na początku była to ogromny niewypał. Postawiono do pionu generalnego menadżera, który miał obudować Jamesa, Lova oraz Irvinga przyzwoitymi graczami. David Griffin stanął na wysokości zadania i dodał odpowiednie elementy układani. 

Chemia jak wytworzyła się wewnątrz zespołu pozwoliła Kawalerzystom odbić się od nijakości i szturmem zdobyć 2 miejsce na Wschodzie. LeBron wygląda znów jak MVP. Irving bije osobiste rekordy i w co drugim zagraniu ośmiesza przeciwników crossami oraz rzutami za 3 sprzed samego nosa. Tylko Kevin Love wydaje się być jakiś taki zmieszany. Nie jest tym samym graczem który odchodził z Minnesoty. Statystyki oraz skuteczność wyraźnie spadły. To jednak zrozumiałe kiedy jest się jednym z 3, a nie tym głównym. 

Czy chęć zdobycia mistrzostwa jest warta takiej katorgi oraz poświęcenia?


czwartek, 12 marca 2015

Brooklyn Nets: Rozpacz w odcieniach czerni i bieli...

Przenosiny z New Jersey na Brooklyn miały otworzyć nowy rozdział w historii Nets. Ze średniego klubu, który ostatnie większe sukcesy odnosił prawie 13 lat temu, Nets przeistoczyli się w napędzanego rosyjskimi dolarami molocha, który skupił wokół siebie kilka przebrzmiałych gwiazd NBA i sowicie ich opłacił. Następnie na zasadzie wymiany ściągnęli do siebie Paula Pierce'a oraz Kevina Garnetta, oddając do Bostonu dużo picków w drafcie grzebiąc tym samym swoją przyszłość.

Na nowego trenera wybrali osobę, która przyczyniła się do ich sukcesów w przeszłości. Najpierw drużynę maił prowadzić asystent, a Jason Kidd miał być po prostu twarzą przy linii bocznej. Jednak z czasem okazało się, że wpompowane pieniądze nie są współmierne z osiągnięciami drużyny. Kidd odsunął od drużyny Lawrenca Franka i sam rozpoczął rządy w drużynie. Efektem tego był najlepszy bilans po przerwie na ASW, awans do PO oraz pokonanie Toronto Raptors. W drugiej rundzie zmierzyli się Miami Heat, którzy nie pozostawili złudzeń ekipie z Brooklynu. 

W lato Kidd zażądał większej władzy w klubie, jednak usłyszał odpowiedź negatywną. Postanowił odjeść i związał się z Milwaukee Bucks, z którymi robi CUDA.

Nets postanowili tym razem zaufać doświadczonemu szkoleniowcowi i zatrudnili Lionela Hollinsa. Trener z zamiłowaniem do twardej ręki miał zebrać do kupy przepłacone gwiazdy. 


wtorek, 10 marca 2015

New York Knicks: Coraz lepiej się dzieje wokół Knicks

Sezon dla kibiców ekipy z Nowego Yorku dobiegł końca już dawno temu. Zawodnicy rozdani lub zwolnieni, kasa zaoszczędzona i przygotowana na lato, Melo po operacji dochodzi do siebie. Nie pozostało nic innego jak przegrać największą liczbę meczy, by w noc draftu móc wykorzystać swój najcenniejszy skarb, jakim jest bez wątpienia wybór w I rundzie draftu. Och nasz mały kochany skarb... 

Phil Jackson w asyście skautów podróżuje po kraju i podpatruje przyszłe prospekty. Kilku faworytów już jest zapisanych w kapowniku prezydenta klubu. W młodości siła i nadzieja chciałoby się powiedzieć. Jednak są bumelanci, którzy ten błogi spokój próbują zakłócić przez swoje nieczyste zagrania. Mówię oczywiście o dziennikarzach ESPN. Najpierw niejaki Chris Broussard próbował skłócić ze sobą Carmelo Anthonego oraz Tima Hardawaya Jr. w czasie kiedy drużyna próbowała się zgrać i dotrzeć w nowym systemie. Teraz Brian Windhorst doniósł o możliwości oddania naszego skarbu w dzień draftu w zamian za sprawdzonych zawodników. 

Coraz lepiej...


niedziela, 8 marca 2015

Oklahoma City Thunder: Zamaskowany zbawca, czy jeździec bez głowy?

W zeszłym sezonie kiedy to Russell Westbrook wypadł z obiegu na pokaźną ilość meczy, Kevin Durant wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności dzięki czemu wyrwał z rąk LeBrona Jamesa statuetkę MVP. Teraz sytuacja jest zgoła odwrotna. Kevin przez kontuzje stopy jest zmuszony oglądać zmagania kolegów z ławki rezerwowych, a o awans do play-off's walczy drużyna pod przywództwem Russella Westbrooka, który gra najlepszy indywidualny sezon w swojej karierze. 

Osiągnięte 4 z rzędu triple-double mówią same za siebie, jednak ta fantastyczna passa nie przekłada się do końca na sukcesy drużynowe. 

Czy Westbrook jest w stanie samotnie pociągnąć zespół w kierunku rozgrywek posezonowych, czy też przez brak kontroli zaprzepaści szansę na walkę w PO?


czwartek, 5 marca 2015

Portland Trail Blazers: Kiedy nadejdzie ich czas?

Bycie zagorzałym fanem Rip City, to nie jest przysłowiowa bułka z masłem. Po latach niepowodzeń i wysokich oczekiwań, drużyna ze stanu Oregon, może w tym sezonie sprawić niespodziankę. 

Teoretycznie jeżeli mieszkasz w Portland i chcesz być lokalnym, patriotycznym kibicem, nie masz wyboru i musisz kibicować właśnie Blazers. Są jednym z sześciu klubów w NBA, który nie dzieli rynku z żadną drużyną z ligi: NHL, NFL oraz MLB. Dlatego tym bardziej kibice są głodni sukcesu. Ostatni raz zostali mistrzami ligi w 1977.

Jak na razie klątwa kontuzji oraz błędnych wyborów z wysokimi numerami w drafcie omija szerokim łukiem zespół z Portland. Ci od kilku lat są dobrzy, ale nic ponadto. W zeszłym sezonie awansowali do rozgrywek posezonowych i w bardzo miłej dla oka serii pokonali Houston Rockets. Następnie trafili na przyszłych mistrzów San Antonio Spurs, którzy nie dali cienia nadziej młodym zawodnikom. 

W tym sezonie wzmocnili ławkę i są głodni zwycięstw. Czy teraz jest ich czas?

  

wtorek, 3 marca 2015

O tych, którzy odeszli...

Jest to strasznie zatrważające, ale mamy dopiero marzec, a już kilku ludzi związanych z NBA, odeszło z tego świata. Dokładniej pisząc, aż 5 byłych zawodników nie ma już na tym świecie. Ray Lummp, Roy Tarpley, Jerome Kersey, Earl Loyd oraz ostatnio Anthony Mason.

Każdy z nich zapisał się na kartach historii ligi w jakiś sposób, czy lepszy czy gorszy nie mi to oceniać.

Poniższy tekst pokrótce przybliży sylwetki każdego ze zmarłych, jednak w głównej mierze skupię się na Anthonym Masonie, który (podobnie jak Lummp) był graczem mojej ukochanej drużyny. Wiadomość o śmierci jego oraz Jerome Kerseya zaskoczyła mnie najbardziej, gdyż mieli przed sobą jeszcze kilkanaście lat życia.