Były dwie ekipy ze Wschodu, to teraz czas na druga stronę mapy. Na pierwszy ogień idą Rakiety z Houston i ich szalony GM.
Daryl Morey ponownie dokonał kilku kadrowych cudów by wzmocnić swoją drużynę i po raz kolejny udowodnił, że pomimo niepozornego wyglądu, jest jednym z najlepszych i najtwardszych graczy w lidze z niebywałym nosem do wyszukiwania potrzebnych graczy.
Kiedy tłum fanów (fanek?) rozpaczał po zdradzie Chandlera Parsonsa i jego zwąchaniu się Dallas, Morey już dzwonił do agenta Trevora Arizy i zapraszał go na obiad. Po kilku meczach fani zapomnieli kim był ten cudnej urody chłopczyk z plakatu, który odjechał dyliżansem do Mavericks.
A to dopiero początek pracy Generalnego Menadżera ekipy z Texasu.






