To się narobiło z tymi rozgrywającymi w Phoenix. Na rynek pełen przekupek został wywieziony na taczce trzon zespołu w sezonie poprzednim: Goran Dragic. Okazało się, że pomysł z 3 rozgrywającymi był fajny, ale tylko na papierze. Teraz szuka się chętnego na usługi Słoweńca, i to najlepiej kogoś z wielkim gestem, kto nie tylko wybawi ich od kłopotu, ale również podreperuje skład ekipy z Arizony.
Jak na razie wszystko rozbija się o przysłowiowy kaktus. Suns mają teraz kilka opcji z których muszą wybrać jak najlepiej, by znowu nie spaść w hierarchii na Zachodzie.
Jaki los czeka "Dragona" przed 19 lutego?





