wtorek, 18 listopada 2014

Rudy Gay z nowym kontraktem

Wiadomość może trochę spóźniona, ale zawsze.

Rudy Gay porozumiał się w sprawie nowego kontraktu z Sacramento Kings. Skrzydłowy w stolicy Kalifornii zostanie na 3 lata za ok. 40 mln dolarów. Do kontraktu jest dołączona opcja zawodnika na sezon 2017-2018.

Gay na chwilę obecną pobiera wypłatę z tytułu umowy którą zawarł jeszcze będąc graczem Memphis. Sacramento to już 3 klub 28 latka.

Został wybrany z 8 pickiem w drafcie 2006 roku przez Houston Rockets. Ci oddali go w parze ze Stromilem Swiftem do Memphis w zamian za Shane Battiera.


W Memphis zagrał bardzo dobre lata, jeżeli chodzi o dokonania indywidualne. Średnie jego kariery z tego okresu to 18 punktów, 6 zbiórek, 2 asysty i 1 przechwyt. Liczby te wywalczyły mu wysoki kontrakt na kolejne lata. Jednak pomimo dobrej (czasami bardzo BARDZO samolubnej) gry Miśki postanowiły oddać go do Toronto w ramach oszczędności w trakcie trwania rozgrywek 2012-2013.




Tak z Grizzly stał się Raptorem, który miał pomóc w tworzeniu nowego zdolnego zespołu. W drużynie Kanadyjskiej rozegrał tylko 51 spotkań. W trakcie sezonu kilkukrotnie narzekał na swój wzrok i rozważał grę w specjalnych okularach. Coś mogło być na rzeczy skoro wówczas osiągnął najniższą średnią rzutową w całej dotychczasowej karierze- tylko 45%.

Działacze Raptors polecili mu zbadanie wzroku, które to doprowadziło do operacji. Pomimo zabiegu Gay przed przeprowadzką do Sacramento zanotował jeszcze niższą średnią 38%. Kończył ponad 30% akcji zespołu i włodarze musieli coś wymyślić. Świeżo podpisany GM zwany "Cudotwórcą" Masai Ujiri nie zastanawiał się długo i zorganizował wymianę z Królami z Sacramento, czym pozbył się wysokiego kontraktu gracza.

Rudy w Sacramento jakby dożył. Więcej dzieli się piłką niż samemu próbuje na przymus kreować dla  siebie sytuacje rzutowe. Mniej rzuca i o wiele lepiej gra w obronie. Poprzedni sezon można było nazwać preludium do tego co prezentuje w obecny. Po 10 meczach jego średnie wynoszą 23 punkty, 7 zbiórek, ponad 3 asysty i jeden przechwyt.

Kings oddali mała strzelbę Isaiah Thomasa do Phoenix, a podpisali dzielącego się piłką i dobrze broniącego Darrena Collisona. Zeszłoroczny nabytek z draftu - Ben McLemore - stale poprawia swoją grę. Dodając do tego przemianę jaka zaszła w liderze zespołu DeMarcusie Cousinsie w bardziej odpowiedzialnego i skupionego na grze, oraz obecną formę Gaya, Kings legitymują się bilansem 6-4 i notują jeden z najlepszych startów sezonu od lat.

Czy mogą dostać się do PO? Moim zdaniem mogą sprawić niespodziankę i zająć 8 miejsce na zachodzie ligi.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz