sobota, 15 listopada 2014

3 topowe plotki na start sezonu

Dziś weekend, wiec wpis będzie luźny.

Sezon ruszył a wraz z nim spekulacje. Zazwyczaj towarzyszą one słabszym występom topowych drużyn, na które wiele osób szuka wyjaśnienia. Zazwyczaj jest to dziennikarskie gdybanie, ale jeżeli urośnie to w siłę, poprzez podawanie dalej na zasadzie głuchego telefonu, wtedy mamy plotkę. Takich plotek w trakcie sezonu może być wiele. Jak na razie są trzy takie, które pomimo swojej naiwności zmuszają do przemyślenia ich na chłodny sposób.


Plotka nr.1: Thunder powinni zacząć tankować.

Plotka ta wyszła od złotoustego Marka Cubana, właściciela Dallas Mavericks. Zasugerował, że pod nieobecność dwóch liderów: Kevina Duranta i Russela Westbrooka zespół z Oklahomy powinien rozpocząć tankowanie. Trudno nie doszukać się prowokacji ze strony Cubana. Na rękę by mu było tankowanie jednej z najlepszych ekip na zachodzie. Dzięki temu jego Mavs mieliby jednego rywala mniej w tym sezonie.

Osobiście uważam, że to rozwiązanie miałoby sens gdyby Durant i Westbrook wypadli z gry do końca sezonu. Jednak oni wracają w najbliższym czasie. Okazało się również, że inni, do tej pory uważani za zadaniowców radzą sobie całkiem dobrze, pomimo szpitala jaki zapanował w Thunder. Kiedy wrócą liderzy, będą stanowić dobre i już sprawdzone wsparcie. Teoretycznie pomimo słabego startu mają szansę walki o oraz w PO. Na chwilę obecną jedyną drużyną, która powinna rozważyć tankowanie jest moim zdaniem Indiana.


Plotka nr. 2: Kevin Love po tym sezonie przejdzie do Los Angeles Lakers.

Cavs nie mają rewelacyjnego startu. Przed sezonem byli stawiani w roli faworytów do mistrzostwa. Początki jednak bywają trudne, zwłaszcza w drużynach które budowane są teoretycznie od zera, z aspiracjami na sukces teraz i zaraz. Mamy w pamięci pierwszy sezon Miami Heat z Big 3 na pokładzie. Pomimo tylu gwiazd musieli wejść w rytm, po czym dotarli aż do finałów. Tu historia może się powtórzyć. Lecz co się stanie jeżeli np: nie wejdą do PO lub odpadną w pierwszej rundzie? O ile syn marnotrawny LeBron James i młoda nadzieja Kyrie Irvig pozostaną w Ohio to Kevin Love może zachować się jak Dwight Howard i po jednym nieudanym sezonie wybrać ofertę z innej drużyny. Czemu akurat on? Ponieważ z całej nowej Big 3 to on musi najwięcej poświęcić. Gołym okiem widać zmniejszenia jego średnich zdobyczy w takim samym czasie gry na parkiecie. Można twierdzić, że nie musi już wszystkiego robić sam, jak w Minnesocie. Jednak czy nie będzie mu przeszkadzać bycie tym trzecim? Chris Bosh jakoś się z tym pogodził podczas pobytu w Miami. Po odejściu LBJ Chris notuje jeden z najlepszych sezonów w karierze, a Miami radzą sobie bardzo dobrze. Czy Love jest gotowy na schowanie ambicji do kieszeni na rzecz dobra drużyny?

Prasa wiąże go z drużyną Lakers. Przemawia za tym fakt, iż Kevin spędził rok na uniwersytecie Kalifornii. Będąc jeszcze graczem Wolves często podkreślał, że nie miałby nic przeciwko temu, by wrócić do LA. Organizacja Lakers, również wyraziła niejednokrotnie chęć pozyskania jednego z najlepszych podkoszowych w lidze. Dodając do tego fakt, że Los Angeles jest bardziej medialnym miastem od Cleveland czy Minnesoty, raczej nie było by problemów by pozyskać wartościowych wolnych agentów i budować drużynę wokół Lova. Kolejnym aspektem jest Kobe Brynat, którego kontrakt wygasa po następnych rozgrywkach. Zatem Kevin miałby cały jeden sezon by zagrać razem z Czarną Mambą, a późnej ewentualnie po zakończeniu kariery przez Bryanta sam stałby się liderem Lakers.

Love ma w swoim kontrakcie opcję zawodnika, co pozwoliło by mu już podczas off-season 2015 zwąchać się z Lakers. Odpowiedź na to pytanie poznamy po zakończeniu tego sezonu, ale coś mi podpowiada, że Kevin na 60% będzie kolejną twarzą LAL.


Plotka nr. 3: Los Angeles Lakers oddadzą w wymianie Kobe Bryanta.

Najbardziej pocieszne doniesienie tego sezonu. Jaki start mają Lakers każdy wie. Kobe po powrocie z kontuzji dwoi się i troi by tylko pociągnąć ten zespół. Często w samolubny sposób. Więc skoro LAL zgodziło się na jego warunki nowej umowy (23 mln dolarów w tym i 25 mln dolarów w następnym sezonie) to po co mieli by oddawać jedną z ikon organizacji jaką jest Kobe? Ilość plotek za kogo mógłby zostać oddany jest zdumiewająca.

Pierwszym kierunkiem jest oczywiście NY, gdzie Phil Jackson, który dał mu 5 pierścieni mistrzowskich próbuje ratować Knicks z bagna. Kobe zna "triangle offense" jednak w zamian za kogo przeszedłby do Knicks? Poza Carmelo Anthonym nie ma tam na chwilę obecną gracza z potencjałem, który byłby godny zastąpić Bryanta w LAL. Więc raczej nie tam szukać wymiany. Drugim miejscem docelowym jest Waszyngton. Bradley Beal + Nene podobno zadowoliło by włodarzy Lakers. Tylko jaki w tym interes Wizards? Wall i Beal są jednym z najlepszych młodych duetów obrońców w lidze. Po co zamieniać przyszłościowego gracza i rozdzielać super duet, dla kogoś kto skłania się powoli ku emeryturze i ma trudny charakter? Jednak najbardziej zabawną plotką było połączenie go z Hornets, którzy musieliby oddać połowę składu za Bryanta.

Zatem Kobe zostanie z Lakers do końca jego kontraktu. Może w następnym sezonie przybędzie Kevin Love? Może kogoś innego ściągnie blichtr Los Angeles. Na razie Kobe twierdzi, że jest "Lakers 4 life". Ale czy po wygaśnięciu kontraktu ambicja nie weźmie góry i nie przejdzie do innego zespołu w poszukiwaniu upragnionego 6 pierścienia? Do tego czasu Phil może posprzątać stajnię Augiasza w NY. Podczas off-season 2015 będzie mieć środki na ściągnięcie wielkich nazwisk. Wtedy po wygaśnięciu kontraktu z LAL Kobe z ławki byłby jak znalazł za minimum dla weterana. Jednak sądzę, że do tego nie dojdzie, i Kobe zakończy karierę jako zawodnik Lakers.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz